Arktyczna podróż nr 42 - od piątku do soboty

Statek badawczo-szkoleniowy „Horyzont II” zakończył tegoroczny sezon szkoleniowy  czterdziestą drugą w swej historii podróżą do Polskiej Stacji Polarnej PAN na Spitsbergenie. W rejsie tym statek przewiózł na Stację zaopatrzenie, sprzęt badawczy oraz siedem osób zamustrowanych z ramienia Instytutu Geofizyki PAN. Praktykę marynarską podczas rejsu odbyło trzynastu studentów Wydziału Nawigacyjnego i jeden z Wydziału Elektrycznego Uniwersytetu Morskiego w Gdyni .

 

Notatki z dziennika kapitana Jerzego Idzikowskiego:

7.09. piątek -  o godzinie 16:05 odcumowaliśmy z Gdyni żegnani przez najbliższych i przyjaciół.

9.09. niedziela - rano zakotwiczyliśmy na redzie Skagen aby pobrać paliwo. Pod wieczór podszedłem do burty tankowca "Rig Andromeda". Jej kapitan (Norweg) odmówił podejścia do naszej burty z uwagi na silny wiatr i stan morza. Aby nie tracić czasu zdecydowałem się sam na podejście i  zacumowaliśmy bezkolizyjnie do prawej burty tankowca.

10.09. poniedziałek - bunkrowanie zakończono po południu; gonieni czasem wznowiliśmy podróż w kierunku Spitsbergenu.

11.09. wtorek - po północy z uwagi na wiatr WSW, początkowo 7 a następnie wzmagający się do 9⁰B  rozpoczęto manewry sztormowania kursem na zachód. Statek ciężko pracował na fali, bryzgi i fale zalewały pokład dziobowy. Życie stało się uciążliwe. Moja kabina jest na dziobie i gdy dwa razy wyleciałem z koi (lądowania na podłodze nie były zbyt miłe) – zdecydowałem się na spanie pomiędzy koją a kabiną sanitarną. Twardo, ale bardziej bezpiecznie. Z uwagi na siłę wiatru, jego kierunek, stan morza i bardzo dużą stateczność statku powodującą gwałtowne przechyły, szarpnięcia, zdecydowałem się na żeglugę w kierunku Svalbardu „halsami” -  przez pewien czas płyniemy na zachód, na falę, potem zwrot w kierunku NNE, aby mieć falę zza lewego trawersu, tym samym minimalizując silne przechyły boczne.

14.09. piątek - o godzinie 00:54 statek przekroczył Koło Polarne i wszedł w strefę polarną.

16.09. niedziela - o godzinie 16:18 zakotwiczyliśmy w Zatoce Białego Niedźwiedzia w pobliżu Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie. Chwilę potem wyokrętowano pracowników PAN i rozpoczęto wyładunek dźwigiem statkowym. Z uwagi na zarezerwowane przez PAN loty w Longyearbyen i brak czasu, przerywamy wyładunek, bierzemy na pokład 19 pracowników PAN-u i o godz. 21:00 podnosimy kotwicę - cała naprzód do stolicy Svalbardu. W warunkach nocnych, wobec obecności growlerów (takie nieduże góry lodowe) w pobliżu kursu, nakazałem bardzo uważną obserwację radarową i „na oku”.

17.09. poniedziałek -  godz. 09:12 zacumowano prawą burtą do nabrzeża środkowego w Longyearbyen. Cumy odebrał Jurek Różański kapitan s/y „Eltanin” z załogantem. Jurek zna brzegi Svalbardu jak swoją kieszeń. Od lat tam pływa. Raz przypłynął do Polski ze Spitsbergenu w grudniu! Ogromne doświadczenie na morzu plus skromność. Wyładunek i załadunek wykonano siłami załogi i studentów - o godz. 15-ej wyokrętowano pracowników PAN, w ich miejsce zaokrętowano kolejnych 4. Według planu PAN statek nasz miał stać przy nabrzeżu w Longyearbyen do godziny 22-ej tego samego dnia, ale już nie po raz pierwszy zostaliśmy zmuszeni do jak najszybszego opuszczenia nabrzeża, inny statek zajął nasze miejsce. Podobno tę keję rezerwuje się na 2 lata w przód, szczególnie latem z uwagi na wielki ruch pasażerski. Ludziska chcą przygody, widoku białych misiów, natury! Studenci, którzy otrzymali prawo zejścia na ląd zostali powiadomieni telefonicznie, że mają wracać jak najszybciej na statek. Wrócili - godz 19:24 odcumowaliśmy z Longyearbyen. Wszyscy na burcie.

18.09. wtorek – godz. 08:53 zakotwiczyliśmy ponownie w Zatoce Białego Niedźwiedzia (Isbjørnhamna) w Hornsundzie. Z uwagi na warunki lodowe (pole lodowe z Lodowca Hansa) zakotwiczyłem bardziej na wschód, jak najbliżej brzegu, aby szybko i bezpiecznie prowadzić prace ładunkowe. Zabrani z Longyearbyen pracownicy PAN odpłynęli na brzeg do Polskiej Stacji Polarnej. Dwukrotnie zmienialiśmy pozycję kotwiczenia. Załadowano wszystko wg. planu z wyjątkiem złomu - pracownicy Stacji nie byli w stanie sforsować załadownym PTS-em (amfibią) bariery lodowej przy brzegu. Nakazem władz Svalbardu – wszystkie zezłomowane rzeczy muszą być wywiezione ze Spitsbergenu, szczególnie z terenu parku gdzie jest polska baza.

20.09. czwartek - godz.14:45 wybrano kotwice, a o godz. 15:30 zakotwiczono w Zatoce Siedleckiego w pobliżu czoła lodowca Hansa. Oczekiwaliśmy na letnią ekipę pracowników PAN. Bardzo silny wiatr z NE (10⁰B), w szkwałach do 75 węzłów , czyli osiągający siłę zdrowego huraganu. Silnik w pogotowiu. Po uzgodnieniu z kierownikiem Polskiej Stacji Polarnej zdecydowałem się dla bezpieczeństwa ludzi i statku na czekanie do dnia następnego i zaokrętowanie wracających do Polski pracowników PAN za dnia. 

21.09. piątek  - o godzinie 10:35 czternastu pracowników PAN bezpiecznie na burcie. O godzinie 11:18 wybrano kotwice i rozpoczęto podróż w kierunku Gdyni. Z uwagi na niekorzystne prognozy pogody, krzyżowa falę z co najmniej dwóch kierunków (E - stara fala, NE - nowa) zastosowałem żeglugę z dominującą falą i sterowanie ręczne. Pomimo tego bardzo silne przechyły boczne do 30⁰ na obie burty (w 7 sekund liczone od tej samej burty!).  Wydałem zarządzenie nie opuszczania pomieszczeń statkowych i wychodzenia na zewnątrz. Człowiek za burtą w takich warunkach to niestety w 99% tragedia!

24.09. poniedziałek - rano statek przekroczył Koło Polarne i wyszedł ze Strefy Polarnej. Pomimo zastosowanych środków nie uniknęliśmy uszkodzeń: w trakcie gwałtownych przechyłów zawalił się szkolny stół nawigacyjny na mostku po lewej burcie; lewa szafa z pomocami nawigacyjnymi (na mostku) oderwała się od ściany. Warunki sztormowe nie zakłóciły podawania posiłków, jakkolwiek ich spożywanie wymagało zdolności raczej akrobatycznych! Neptun czuwał nad nami. Ładunek się nie ruszył, ludzie przeżyli prawdziwą morska przygodę! Statek walczył jak mógł najlepiej, no i nas wszystkich cało dowiózł do kraju. Na Bałtyku gnaliśmy trasą na północ od Bornholmu z wiatrem i falą.

29.09. sobota - rano statek zacumował prawą burtą przy Nabrzeżu Angielskim w Gdyni.

„Horyzont II” ma za sobą 42 rejsy na Spitsbergen, plus jeden do Antarktyki. Przebyliśmy w tej podróży 3936 Mm. To był mój czwarty rejs na Spitsbergen: „Jan Turlejski” – 1970, „Oceania” – 1989  no i na „Horyzoncie II” – dwa rejsy w 2018.

kpt.ż.w. Jerzy Idzikowski, master

Fot. Jerzy Idzikowski, uczestnicy rejsu oraz pracownicy PAN

 

Bunkrujemy

na redzie Skagen

Spitsbergen

czeka

na nas

Gotowi

do przeładunku

choć łatwo nie było

Longyearbyen

Nasi studenci

Będziemy tutaj za rok

Podmiot udostępniający: 

UM w Gdyni

Wytworzył informację:

A.Gosk
07.10.2018
Wprowadzenie:
A.Gosk 07.10.2018
Ostatnia modyfikacja:
A.Gosk 07.10.2018